
Jestem zawodowym muzykiem. Gdy to mówię, wielu wyobraża sobie moje dzieciństwo - znudzonego ćwiczeniami chłopca, o którego muzyczną przyszłość zadbali przewidujący rodzice. A tu historia całkiem inna. W dzieciństwie zdawało mi się, że będę następcą piłkarzy trenera Górskiego
i ciężko ćwiczyłem, ale nie w domu, lecz na murawie.
I wtedy stało się. O dziwo przestało mnie ciągnąć do sportu, choć możliwości miałem nie ograniczone. Pomyślałem o muzyce. Może to jakaś przekora? W końcu niepełnosprawnych sportowców jest tak wielu, a muzyków ... Poczułem, że to jest to. Był tylko jeden problem - na czym grać. Obserwowałem kapele i zauważyłem, że jeden facet, choć ma pracę siedzącą, jest najbardziej zmęczony. I było jasne, jaki instrument wybiorę. Nie mając w rodzinie muzyków, nie ćwicząc w dzieciństwie udało mi się skończyć szkołę i zostać profesjonalistą. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez muzyki. Czasami myślę, że znalazłem w muzyce to co jest obecne w sporcie - emocje, wysiłek, ćwiczenie, upór w dążeniu do celu i wymagającą publiczność.

Vlodi znany jest z mocnego, solidnego uderzenia, zdobył uznanie jako muzyk sesyjny. Wrodzony talent wsparł profesjonalnym wykształceniem - skończył Szkołę Muzyczną II stopnia im. Fryderyka Chopina w klasie perkusji. Pierwszym znaczącym sukcesem było wyróżnienie na festiwalu w Jarocinie w 1993 roku, gdzie grał z Futurobnią. Potem na krócej lub dłużej wiązał się z kolejnymi zespołami i muzykami – m.in. z Różami Europy, ze Zbigniewem Wodeckim, Krzysztofem Waleckim (Oddział Zamknięty), Markiem Kościkiewiczem, Stanisławem Soyką. Pracował nad muzyką do spektaklu „Paolo Conte” wystawianym w Teatrze Nowym w Warszawie. Brał też udział w nagraniu płyt dla dzieci. Przy nagraniach i koncertach współpracował ze znanymi artystami polskiej sceny muzycznej – m.in. z Anitą Lipnicką, Robertem Chojnackim oraz Patrycją Markowską. Ostatnimi laty związał się z zespołami Analog, Sote, Believe, gdzie gra do dziś. Jego dyskografia obejmuje prawie 20 pozycji. Od lat udziela również lekcji gry na perkusji przekazując swoją wiedzę i umiejętności młodszym. Lubi i potrafi to robić.

Lista jego osiągnięć artystycznych jest długa, jest ceniony w świecie muzyków, ale mało kto z nich wie, że Vlodi nie ma nogi – ponad 20 lat temu stracił lewą nogę na poziomie stawu biodrowego. Wiedzą jednak oni o najważniejszym – wiedzą, że Vlodi jest świetnym muzykiem. To się liczy, stał się mistrzem mimo niepełnosprawności. W roku 2006 otrzymał od Skandynawskiego Laboratorium Ortopedycznego (obecnie V!GO) nową protezę. Mamy nadzieję, że większy komfort użytkowania protezy pozwoli mu w jeszcze większym stopniu rozwijać swój talent.